LOADING

11 godzin

Link do galerii

11 godzin. Tyle siedziałem dziś w czatowni. Przez cały dzień się działo! Zaraz około 7:00 pojawiły się myszołowy i w zasadzie były do zmroku, czyli do 17:00. Oczywiście kruki też były i nawet odwiedził mnie lisek. Bieliki, na które czekałem, pojawiły się o 9:30 lecz pierwszy raz usiadły (na chwilę) dopiero o 13:20. Po czterech godzinach. Przez cały jednak czas grasowały gdzieś w pobliżu, igrając z krukami. Dzisiaj były trzy. Przez cały dzień miałem nadzieję, że usiądą i zrobię sesję. Niestety udało się pstryknąć sensownie tylko dwa zdjęcia. Poza tym siadały zbyt daleko lub gdy było już zbyt ciemno. Mogłem za to obserwować ich dość ciekawą strategię. Dziś zatem o bielikach.

Wydawało mi się, że ze ze sobą rywalizują – atakowały się nawzajem i na ziemi i w powietrzu i nawet gdy któryś siedział na gałęzi. To jednak normalne. Zauważyłem jednak dość ciekawą strategię. Mianowicie gdy jakiś kruk wyrwał większy kąsek i ze zdobyczą w dziobie leciał, by ją schować, atakował go jeden z bielików. Za nim startował drugi. Naprawdę, było bez żartów. Bielik zrywał się z gałęzi, gdzie miał punkt obserwacyjny i na pełnej prędkości wpadał za kruka. Na ogonie siedział mu drugi orzeł – wyglądało jakby gonił tego pierwszego. Kruk próbował uciekać – to świetni lotnicy – lecz ciężko jest uciec takiemu kolosowi jak bielik, szczególnie z obciążeniem. W pewnym momencie kruk dawał za wygraną i upuszczał zdobycz. Pierwszy bielik nie mógł zareagować lecz drugi, ten zaraz z tyłu, rzucał się w dół i z impetem porywał szponami porzucony smakołyk. Potem już spokojnie leciał na drzewo, gdzie zjadał kruczą zgubę.

Nie wiem czy bieliki się zmieniały i jak działa bielikowa sprawiedliwość. Wiem, że dwa wytrwały aż do momentu, gdy zmrok spłynął na świat. Oba siedziały wtedy na łące. Dwa ciemne kształty, górujące nad krukami i myszołowami, zbyt ciemne, by je sfotografować. Gdy zlały się ze ścianą lasu, krzyknęły i odleciały, rozpływając się w mroku.

LEAVE A REPLY