LOADING

Bum!

13 marca 2017

No i stało się. Pojechałem do miasta po zakupy, choć bronię się przed tym jak mogę. Tym razem nie miałem wyjścia, bo w Ferozie skończyło się badanie techniczne i musiałem je odnowić. Załatwiłem to jako pierwszą rzecz (od piątku samochód był bez badania) i pojechałem załatwiać resztę. Kupiłem psie i kocie puszki, jabłka, farbę emulsyjną i jakieś pierdoły. Zatankowałem. Odjeżdżając grzecznie przepuściłem przed siebie taksówkarza. Ruszyłem i co, zagapiłem się i BUM! Wjechałem mu w bagażnik, bo gość się zatrzymał do skrętu w lewo, a ja tego nie zauważyłem. Huk był straszny, trochę pogiąłem mu bagażnik, a sobie przód. Spod Ferozy wysypała się kupa błota, nie wiem skąd się tam tyle tego nazbierało, wczoraj samochód umyłem przed przeglądem. Rura-kangur zrobiła największe szkody. Na szczęście taksówkarz był rozsądny i nie wzywaliśmy policji, co oszczędziło mi kilku stów i kilku punktów.

U mnie ok, choć nie miałem zapiętych pasów. Feroza też nie najgorzej, na szczęście to stary samochód i nie ma poduszki powietrznej, więc ani ja nie oberwałem ani kłopotu z wymianą poduszki nie ma. Za to zderzak do wymiany, rura-kangur oczywiście też, maska i cały pas przedni. Pas i reflektory mam, maskę i zderzak się kupi. Kamil powiedział, że zrobi na koniec tygodnia. Oby, bo przy tej drodze nie za bardzo byśmy sobie radzili. U niego gorzej, bo wgiąłem mu klapę bagażnika, podłogę, potłukłem lampy i drzwi mu się nie otwierają. Na szczęście zapłaci mu Hestia.

Do domu przywiozłem pogięte psie puszki i rozciapciane jabłka, a farba pomalowała mi od tyłu fotel w Ferozie. Ot, będzie w środku świeżo.

LEAVE A REPLY